Jak mieszkasz, tak się czujesz

Rozmowa z architektem Lilianą Masewicz-Kowalską.

Kupując nowy dom lub mieszkanie pragniemy, by spełniało ono wszelkie nasze potrzeby i oczekiwania. Chcemy czuć się w nim dobrze, mieć idealnie zorganizowaną przestrzeń, prawdziwie wypoczywać i spełniać swoje marzenia. Jednak często okazuje się, że nasze wyobrażenia odbiegają od rzeczywistości i nie tylko nie radzimy sobie z przebudową czy wystrojem mieszkania, lecz nawet budzi to w nas ogromną frustrację. I najzwyczajniej unieszczęśliwia.

O tym, jak nie popełnić błędów na drodze do wymarzonego M opowiada nam architekt, Liliana Masewicz-Kowalska.

Red. – Dziś żyje się szybko i tak samo szybko się buduje. Oczekuje się więc, że projekt architektoniczny domu powstanie szybko. W jaki sposób powinniśmy zabrać się za projektowanie, żeby po 2-3 latach nie żałować podjętych decyzji?

arch. Liliana Masewicz-Kowalska – Przede wszystkim musimy zacząć od kontaktu z kimś, kto robi to lepiej od nas, z architektem. Nie róbmy tego sami, bo skończy się jak zawsze, czyli kilkukrotnym płaceniem za to samo albo skazaniem się na mieszkanie w przestrzeni, w której źle się czujemy. W późniejszym etapie życia wywołuje to w nas coraz większe frustracje, bo za mało miejsca na szafę, bo ubrania się nie mieszczą, bo za mała umywalka i chlapie nam się dookoła, bo miała być mała, zgrabna i tania umywalka, ale jest tylko tania. I różne takie przypadłości, które psują nam co rano humor, gdyż urządziliśmy mieszkanie na chybił trafił, a rodzinne kłótnie o drobiazgi wynikające ze złej organizacji przestrzeni w mieszkaniu, stają się codziennością. A przecież chcemy żyć spokojnie i zgodnie nie tylko z samym sobą, ale i z mężem, z dziećmi, z babcią, która mieszka za ścianą, bo zabraliśmy ją, by nie została sama na starość. Każdy ma swoją historię, swoje przyzwyczajenia i pragnienia. Pomóżmy sobie rozmawiając o tym z kimś, kto wie – co i dlaczego należy zrobić, by żyło się nam idealnie.

Architekt Liliana Masewicz-Kowalska

Red. – Czym kieruje się Pani przygotowując projekt domu czy apartamentu?

arch. L. Masewicz-Kowalska – Przede wszystkim emocjami inwestora, które są tu najważniejsze lecz także swoją umiejętnością patrzenia, wnioskowania i łączenia faktów z życia codziennego, które się toczy w domach moich inwestorów. Nie wystarczy wiedzieć co im się podoba w gazecie, na zdjęciu z cudownie przestronnym apartamentem, którą przynieśli mi jako wzór do stworzenia ich mieszkania, ale chcę także wiedzieć, dlaczego to ich zachwyciło. Czy jest to zachwyt jednorazowy, bo to tylko kolejne przypadkowe  piękne zdjęcie, czy też autentyczny zachwyt nad czymś, co jest w nich samych, co daje im radość lub nawet dodaje skrzydeł, gdy na to patrzą. Empatia to najważniejsze narzędzie pracy dla dobrego architekta. Tym się właśnie kieruję – emocjami, które uszyją każde najcudowniejsze wnętrze, bo bez nich będzie tylko piękne, a musi jeszcze należeć do tych, którzy do mnie przychodzą. Kieruje mną także pasja do tworzenia wnętrz wyjątkowych dla moich inwestorów, a nie tylko dla mnie. To niezwykłe widzieć, jak zmienia się ich życie, gdy zamieszkają w czymś, co wyrosło z ich emocji, jak rozwijają skrzydła, bo miejsce do pracy umieszczone zostało tam, skąd w mieszkaniu czerpią najlepszą energię, a nie tam, gdzie zasypiają.

Red. – Jakiego rodzaju rozwiązania architektoniczne w budownictwie jednorodzinnym są teraz modne?

arch. L. Masewicz-Kowalska – Nie stosuję w projektowaniu słowa “moda”, bo ono jest nieprawdziwe. Nie lubię go. Prawdziwe jest to, co czujemy, gdy przebywamy w takich a nie innych wnętrzach. Ważne jest, czy czujemy się w jakimś wnętrzu sztywno i nie po swojemu, czy nas to męczy i złości. Czy też jesteśmy wyluzowani, a kompozycja poszczególnych elementów we wnętrzu daje nam poczucie harmonii i bezpieczeństwa, jakby z nas uszyte, dzięki czemu jesteśmy częściej radośni i wypoczęci. Ważne, by były jeszcze w tym wszystkim dobre proporcje kolorów, kształtów, struktur tworzących meble, ściany, sufity i podłogi, a oświetlenie stanowiło dopełnienie całości, jak dobre wino podane do pysznej potrawy w ulubionej restauracji. Modne jest to, co do nas pasuje. Nie warto więc się przejmować tym, do czego nas namawiają wielcy designerzy. Warto natomiast korzystać z dobrodziejstw obecnych, szalenie bogatych w design, czasów, aby nie przegapić tego, co do nas może być dopasowane,  a jeszcze tego w sobie nie odkryliśmy. Dlatego na przykład  męczymy się w obecnej sypialni, bo metalowe łóżko w spadku po babci skrzypi i jest za twarde. Budzimy się więc co rano z bolącymi plecami i zrzędzimy na każdego. A moglibyśmy spać na miękkim, tapicerowanym łóżku, bez skrzypiących zawiasów i w dodatku o łagodnej i puszystej formie. Wiele rzeczy wpływa na nas, ale najbardziej my sami i świadomość tego, w czym żyjemy, a tego już modą nazwać się nie da. Dziś moda we wnętrzach to my sami i nasze potrzeby, a obecny bogaty design szalenie nam to ułatwia. Można korzystać z tzw. trendów, ale modą nazwać tego nie można.

Red. – Czy to, jaki układ ma nasze mieszkanie czy dom, może mieć wpływ na nasze życie?

arch. L. Masewicz-Kowalska – Ależ oczywiście! To właśnie wiedza i tajemnica, która nie jest dana każdemu z urodzenia. Posiadają ją nieliczni i warto ich popytać. Ale najważniejsze jest to, jak różne kształty wpływają na nasze samopoczucie, co wpływa na nas i dlaczego. Nie kierujmy się tym, co pasuje do naszego sąsiada czy znajomych. Często ludzie pytają znajomych, jak oni by urządzili pokój czy sypialnię…. bzdura!  Potem dziwią się, że źle się w tym czują, choć takie piękne było z założenia i u innych to świetnie wygląda. Problem w tym, że znajomi nie dopasowują tego do nas, tylko do siebie. Drodzy inwestorzy, pamiętajcie o tym. Jedynymi ludźmi, którzy bezstronnie spojrzą na Was i na Wasze otoczenie są empatyczni architekci. Mówimy tu o empatycznych architektach, bo takich też jest niewiele. Lecz jednak są i warto do nich dotrzeć, by z sukcesem dotrwać do końca remontu. Pytanie więc znajomych o zdanie jest bezcelowe, bo rzadko kończy się sukcesem.

Red. – Dlaczego?

arch. L. Masewicz-Kowalska – Bo często mamy bardzo “oddanych” znajomych, którzy chcą dla nas “jak najlepiej”. Znajomym się tak dobrze mieszka, ale inni przez to na przykład rozstają się, kłócą. Mąż chciał inaczej, żona inaczej i nie było nikogo, kto by wymyślił dla nich wspólne i mądre rozwiązanie. Kształt mieszkania ma ogromne znaczenie, bo ważne jest, czy wstajemy rano i jemy w pośpiechu samotne śniadanie każdego ranka, czy wstajemy zawsze we dwoje i jemy śniadanie razem, powoli, bo prowadzimy razem rodzinną firmę zaraz obok. To wszystko ma wpływ.  Mieszkanie musi być przestrzennie dopasowane do naszych potrzeb, żebyśmy nie musieli dostosowywać zwykłych odruchów do źle zorganizowanych dla nas przestrzeni. Przestrzeni, które zamazują nasze indywidualne charaktery, przez co stajemy się kimś innym niż byśmy chcieli. Nie pytajmy znajomych, zapytajmy siebie, czego chcemy i to po porostu zróbmy. Tylko niech ktoś bezstronny i profesjonalny ubierze nasze pragnienia w kształty, formy i harmonijne proporcje, by niczego nie było za dużo ani za mało. Pamiętajmy, że budujemy przestrzeń naszych mieszkań na długie lata. Nie traćmy więc życia na złe decyzje.

Red. – Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę tworząc projekt domu?

arch. L. Masewicz-Kowalska – Każdy ma inne potrzeby, więc nie ma reguły. Jednak zanim przyjdziemy do architekta warto spisać sobie na kartce rzeczy, które nas na co dzień denerwują i takie, które wywołują na naszych twarzach uśmiech. Warto nawet zanotować co powoduje w nas gniew i rozdrażnienie, bo czegoś brakuje nam pod ręką każdego dnia w tym samym miejscu i przez to krzyczymy na dziecko, które nawet nie wie, dlaczego na nie krzyczymy, a my po prostu nie mamy na przykład na czym usiąść, gdy zakładamy buty, bo mamy problem z kręgosłupem. A że nie lubimy brać odpowiedzialności na siebie, krzyczymy bezradnie na dziecko, które w tym samym czasie krząta się po korytarzu, bo właśnie wychodzi do szkoły. Mnóstwo jest takich sytuacji w życiu, które działają na nas negatywnie lub pozytywnie w naszych mieszkaniach, od samego rana. Od czasów, gdy mieszkaliśmy z rodzicami aż do teraz, gdy mieszkamy u siebie z własnymi dziećmi i powielamy te same złe nawyki i błędy w ustawieniu pewnych rzeczy w przestrzeni nie wiedząc nawet, dlaczego tak robimy. Zanim podejdziemy z architektem do projektu, zapytajmy sami siebie, jak nam się żyje teraz, co chcielibyśmy zmienić, bo nam teraz tego brakuje i powiedzmy o tym architektowi. To ktoś, kto chce dla nas jak najlepiej. Odwaga do przyznania się do tego, czego nam brakuje, pomoże nam architektom zorganizować nasze nowe mieszkania i domy w zupełnie nowych odsłonach, które dadzą nam nowe możliwości nie tylko we własnych czterech ścianach. Samopoczucie we własnym mieszkaniu albo wyzwoli w nas siły do działania albo zdusi, bo przecież: JAK MIESZKASZ, TAK SIĘ CZUJESZ.

Opolski Rynek Nieruchomości

Opolski Rynek Nieruchomości

Zespół redakcyjny Opolskiego Rynku Nieruchomości

Udostępnij ten artykuł
Zobacz wszystkie nowe osiedla