Zmienia się rynek mieszkaniowy

Jesienny sezon nieruchomości – co dalej?

Wyścig trwa. Wszyscy obecnie się spieszą – deweloperzy aby jak najszybciej budować, konsumenci aby kupić jak najszybciej i ulokować pieniądze.

Obecny rynek nieruchomościowy coraz bardziej przypomina sytuację dmuchania bańki inwestycyjnej z lat 2005-2008.

Drożeją materiały budowlane – w tym roku już średnio o 30 procent.

Wydłuża się okres oczekiwania na materiały budowlane. Od ręki można kupić farbę ale nie pustaki czy dobrą cegłę. Od 4 do 8 tygodni czeka się na materiały wykończeniowe (glazurę, parkiet, drzwi, okna). Oczekiwanie z miesiąca na miesiąc się wydłuża.

Drożeją ceny budowanych mieszkań. Każda nowo powstająca inwestycja deweloperska ma wyższe ceny od poprzedniej. Tu wzrosty nie są tak dynamiczne jak przy materiałach, ale coraz bardziej wyraźne. Na opolskim rynku ceny na początku roku kształtowały się od 4.800 zł do 5.400 zł za 1 metr kwadratowy. Obecnie w sezonie jesiennym wynoszą już od 5.300 do 5.900 zł. Wyprowadzając średnią, ceny na przestrzeni trzech kwartałów wzrosły o około 10 procent.

Marże banków maleją, wniosków kredytowych coraz więcej. Jak donosi egospodarka.pl „Według danych NBP średnie RRSO kredytów hipotecznych udzielonych w czerwcu wyniosło jedynie 4,56%. Najniższa wartość w historii to 4,5%, a więc niewiele brakuje do tego rekordowego poziomu. Jest to jednak o tyle ciekawe, że z naszych danych wynika, że oferty kredytowe w ostatnich miesiącach niemal się nie zmieniły. Spadek RRSO wynika więc prawdopodobnie z tego, że rosnące ceny mieszkań powodują, że Polacy pożyczają coraz większe kwoty. Wg. BIK w lipcu kwota we wnioskach kredytowych wyniosła 254 tys. zł, podczas gdy przed rokiem było to 232 tys. zł. Oznacza to, że coraz więcej osób pożycza ponad 200 tys. zł. Tymczasem część banków po przekroczeniu tego poziomu pozwala na uzyskanie niższej marży.”

© Fotolia

Buduje się coraz więcej. Wzrasta ilość wydawanych pozwoleń na budowę budynków wielorodzinnych i domów w różnych formach zabudowy. Wzrasta ilość budowanych mieszkań. Skraca się okres kontraktowania mieszkań do progu rozpoczynania inwestycji. Obserwując obecny rynek można odnieść wrażenie, że jest to worek bez dna.

Pośpiech. Wszyscy obecnie się spieszą – deweloperzy aby jak najszybciej budować i pokryć w maksymalnym stopniu zbyt, konsumenci aby kupić jak najszybciej i ulokować pieniądze na poziomie niższych kosztów nabycia, niż za kilka następnych miesięcy. Wyścig trwa!

Chwila refleksji. Wymienione powyżej składowe wypisz wymaluj przypominają okres minionego boomu mieszkaniowego sprzed dekady. Wiemy czym się wówczas skończył. Czy obecny boom przyniesie to samo? A jeżeli tak, to kiedy nastąpi załamanie i w jakiej skali? Trzeba jednak pamiętać, że Nic nie może wiecznie trwać, za tekstem przeboju Anny Jantar, także obecny wzrostowy rynek nieruchomości.

Liczne medialne zapowiedzi. Śledząc publicystykę gospodarczą, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że z jednej strony zauważa się peany na rzecz wzrostu gospodarczego i euforyczne zapowiedzi nieskończoności wzrostowej, z drugiej jednak strony schładzające komentarze zapowiadające rychłe załamanie na rynku inwestycyjnym, w tym mieszkaniowym. I konia z rzędem temu, kto ma rację.

Cieszyć się czy smucić. Wiele moich analiz w latach ubiegłych się sprawdzało. Były one najczęściej pesymistyczne. Tym razem, po raz pierwszy powiem – cieszmy się tym co mamy, stan obecny ma szansę trwać jeszcze co najmniej do przyszłej jesieni. Nie zwlekajmy z inwestowaniem w nieruchomości, bo będzie jeszcze drożej. Drożej tym razem nie z chciwości deweloperów, ale konieczności kontynuowania inwestycji przy wzrastających sukcesywnie cenach materiałów i kosztach pracowniczych. Czym dłużej będziemy czekać, tym zwiększać się będzie ryzyko załamania, które przy drastycznym scenariuszu może spowodować trudności z ukończeniem przyszłych inwestycji.

Cieszmy się tym co mamy, bo nie może to wiecznie trwać.

Andrzej Jakiel

Andrzej Jakiel

Analityk i doradca rynku nieruchomości, prezes OSRN, wiceprezydent FPPRN, Mediator Polska

Udostępnij ten artykuł
468 ad